Truciciele internetu są wśród nas

tumblr_mnh29fxz111st5lhmo1_1280

Zapewne znacie to powiedzenie „nie wdawaj się w dyskusję z idiotą, bo najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem”. Zakładam, że korzystacie z internetu nie tylko do czytania głównej strony na onecie lub WP i wykorzystujecie go do kontaktów z ludźmi, dyskusji lub innych jego społecznych zalet. Tak, internet jest wprost stworzony do kontaktu z ludźmi. Brak jakichkolwiek granic to marzenie każdego otwartego na świat człowieka. Niestety, piękne idee przeważnie przegrywają z brutalną rzeczywistością.

Mam wrażenie, że niektórzy ludzie doskonale zdają sobie sprawę ze swojego głupiego lub chamskiego zachowania, ale mimo wszystko starają się to zaprezentować ogółowi, a w dodatku są potem zdziwieni reakcją adresata lub otoczenia. Jeżeli nie dotyczy to mnie to dla zachowania dobrej kondycji swojej psychiki nie interesują mnie tego typu osobnicy z ich chorym podejściem do ludzi. W innym wypadku niestety odczuwam to bardzo, bo niestety do mistrzów zen nie należę.

Jest jakaś tocząca się dyskusja na Facebooku lub tematycznym forum, jest naprawdę gorąco, ale przy tym merytorycznie i z tematem. Znienacka zjawia się osoba, która z hasłem na ustach „wiem, że nie na temat, ale się spytam” lub bez takiej zapowiedzi, ale również z jasnym przesłaniem, wtrąca swoje trzy grosze. I co takie indywiduum musi osoba myśleć w tej chwili pisząc takie coś. Czy faktycznie spodziewa się miłego przyjęcia i odpowiedzi na swoje oderwane od tematu pytanie lub poruszoną kwestię? Towarzystwo jest kulturalne, więc stara się nie reagować na wyraźną zaczepkę i dalej toczy swoją dyskusję. Osobnik jednak się nie poddaje, ale  teraz kolejne pytania, nie są już opatrzone „sorry, wiem, że w oderwaniu”, ale już w trybie żądaniowym lub wręcz czasami obrażony pyta, czy ktoś może mu odpowiedzieć na jego pytanie, bo przecież o coś spytał lub wyraził swoją opinię, więc kultura tego wymaga. Patrzysz na ekran z niedowierzaniem, ktoś wtrącił się do rozmowy, napisał nie na temat, a teraz jeszcze ma pretensję, że nikt mu nie odpisuje.

Uwaga, teraz następuje decydujący moment dla toczących dyskusję oraz dla samej dyskusji. Jeżeli stracisz tutaj zimną krew, to nie tylko możesz się pożegnać ze spokojnym stanem umysłu (czasami odbije się to też na bliskich), ale nawet z tematem toczonej rozmowy. Chwila nieuwagi, a już popłyniesz kanałem, którym będzie ci trudno wrócić do miejsca początkowego. A właśnie próba zaczęcia dyskusji z naszym niechcianym gościem właśnie tak może się skończyć. Nagle możesz okazać się zarozumiałym bucem, który nie wie po co jest internet, nie dopuszczającym do siebie zadania innych lub ignorującym czyjeś istnienie. W dodatku dasz się wciągnąć w bagno wymiany złośliwości, w której nierzadko będziesz musiał bronić (tak, ty będziesz się bronił, niewinny niczemu) swojego postępowania. O dalszej merytorycznej rozmowie zapomnij. Nawet jak dasz już odpowiedź na pytanie „wbijacza” to i tak na tym się może nie skończyć, bo jego urażona duma lub wyrachowanie będzie musiało znaleźć gdzieś ujście. Nie wiedziałeś, że jesteś faszystą, chamem i jesteś nieczułym na czyjeś problemy? To już wiesz. Jeżeli nie daj Boże pytanie zadała kobieta, to istnieje tez szansa, że zostaniesz uznany z męskiego szowinistę lub seksistę, a co, masz za swoje. Taka szybka psychoanaliza spod pióra osoby, której prawdopodobnie nie znasz i nigdy nie poznasz może całkowicie wybić ci z głowy kulturę i wewnętrzny spokój w jednej chwili. I tu poległeś. Na to właśnie czeka nasz oprawca i przechodzi on wtedy  na spokojne, merytoryczne odpowiedzi, w których widziany jest jako zrównoważony członek internetowego społeczeństwa, który w dodatku zupełnie nie rozumie pretensji do swojej osoby. Teraz nowo odwiedzający, którzy z reguły nie przebija się przez wcześniejsze wpisy, odbierają jedynie ciebie jako tego złego, a sprawcę jako niewinnego osobnika pragnącego zgody i światowego pokoju.

Co dziwne, cały czas widzę, że ludzie na to się łapią. Czytam sporo tekstów, które zaczynają się jednym tematem, a kończą zupełnie od niego oderwane. Już nie czytam o interesującym mnie problemie, za którym tu przyszedłem, tylko o czymś co zupełnie nie pasuje do tego miejsca i tematu. Czas poświęcony przez wbijaczy na pisanie swoich wywodów niezwiązanych z tematem zupełnie mnie nie interesuje, ale szanuję swój czas i dlatego jestem zagorzałym przeciwnikiem takich ludzi.

Czasami taki osobnik zalęgnie się na stałe w naszym towarzystwie i tylko czyha na dogodny moment do ataku. I tak, kawałek po kawałku nasz mały światek do tej pory kojarzony z ciekawymi informacjami lub tekstami, zostaje przez niego opanowany i traci swoją początkową atrakcyjność. Trafianie na wątki, które zgodnie z tematem mają tyczyć się spraw, które nas interesują stają się polem, na którym króluje wymądrzanie się, obrażanie, docinki związane np. z religią lub światopoglądem. Z każdą chwilą zaglądanie w to miejsce przestaje już być przyjemnością, a staje się męczącym przyzwyczajeniem, które polega na przekopywaniu się przez masę niepotrzebnych treści niezwiązanych z tematem.

Anonimowość internetowa to nowoczesna pożywka dla wszelkiego rodzaju społecznego robactwa niszczącego to, co było z założenia stworzone dla przyjemności obcowania z ludźmi i tematami, które nas interesują. Pamiętajcie, że żaden temat nie jest bezpieczny, bo tutaj czasami nie chodzi o temat tylko o perwersyjną przyjemność takiego robala. Jego organizm żywi się naszą złością, naszym brakiem opanowania i odruchami obronnymi. Im więcej mu dajesz pożywki, tym on bardziej rośnie i nabiera chęci na dalsze podboje.

W życiu z natrętnym robalami robimy to, co wydaje nam się najbardziej naturalnym rozwiązaniem w takiej sytuacji – tępimy je i nie powalamy się rozmnażać. W przypadku internetowego paskudztwa nowoczesna nauka niestety rozkłada ręce, bo środków skutecznej eksterminacji wciąż brak. Zostają nam, więc środki prewencyjne. Na początku pozbawmy ich pożywienia i przy następnej próbie odpowiedzi na zaczepkę odetchnijcie głęboko, odejdźcie od komputera i wróćcie po godzinie. Przerwa od monitora, odpoczynek, a może spacer pomoże nie tylko twojemu organizmowi, ale również podziękuje ci za to organizm internetu. A do tego na pewno ja i inni jego użytkownicy.

Tycjan

  • Cez

    Ładny laptopik. Kupiłeś sobie? :-)
    Pamiętaj, że jak odpowiesz to będzie nie na temat :-)

    • Agnieszka Krupińska

      No wieeesz!! To nie laptopik! To Macbook!! ;))))
      A w ogóle bardzo dobry tekst. I proszę, nie tęp mnie, już będę grzecznie komentować ;)

      • http://miroslawgucwa.znadplanszy.pl/ Mirosław ‚Tycjan’ Gucwa

        Będę wyrozumiały, ale dla Czarka już nie, bo on mnie zawsze podpuszcza :)