Telegram. Komunikator, który pokochasz

telegram

Czy to się mi podoba czy nie, komunikatory z powodzeniem przejmują funkcje poczty elektronicznej i smsów. Na początku strasznie mnie to wnerwiało, ale kiedy kolejna osoba z kręgu przyjaciół i znajomych zamiast wysyłać e-maila, korzysta w tym celu z komunikatora, to niestety trzeba się temu trendowi poddać. Oczywiście mogłem strzelić focha, ale marnowanie czasu nie należy do moich ulubionych czynności.

Choć dalej twierdzę, że komunikacja przez komunikator jest bardziej męcząca niż poczta elektroniczna (oderwanie od wykonywanej właśnie czynności, zaangażowanie się w rozmowę na żywo), to dzisiaj z powodów utrzymania kontaktów muszę używać do tego komunikatora. Dochodzą do tego jeszcze rozmowy pomiędzy mną i Monia. Ale tutaj faktycznie komunikator sprawdza się najlepiej, bo często wrzucamy sobie jakiejś linki, grafiki i dokumenty, nad którymi potem dyskutujemy. Dynamika komunikatora jest tutaj najlepszym rozwiązaniem.

Jako fan usług Google korzystałem namiętnie z Gtalka, który przeobraził się w dzisiejszy Hangouts. W międzyczasie rynek opanował Facebook i jego Messenger, który dużej liczbie osób zastąpił wszystkie formy porozumiewania się. Rozmowy, przesyłanie plików… poczta przestałą być potrzebna i wszystko skupiło się wewnątrz oprogramowania Zuckerberga.

Z konieczności korzystałem z obu tych narzędzi i nic nie wskazywało, że się to zmieni. Ale w pewnym momencie uciążliwości Hangouts zaczęły nas strasznie męczyć. Powolność/ciężkość aplikacji i brak dobrze działającego systemu synchronizacji powiadomień. Naprawdę można się mocno zirytować gdy informacja po raz dziesiąty dociera do ciebie już po fakcie, a komunikaty o przeczytanych już tekstach na komputerze, pojawiają się na telefonie jako coś nowego po jakimś czasie. Ileż to razy Monia czekała gdzieś na mnie, bo informacja o tym docierała do mnie z kilkunastominutowym opóźnieniem lub nie kupiłem czegoś w sklepie, bo to co miałem wrzucić do koszyka wyświetliło mi się już w domu w połączeniu z falą nieaktualnych już powiadomień z historii rozmowy. Niestety nie tylko Hangouts tym się cechuje. Messenger niestety nie niewiele od niego odstaje, a przy tym z sadystyczna satysfakcją wykańcza baterię w telefonie.

W końcu miałem tego serdecznie dość i postanowiłem znaleźć coś nowego, coś co przynajmniej zastąpi te komunikacyjne potworki. Program miał być szybki, lekki, wieloplatformowy, przesyłać pliki, mieć historię rozmów i dobrze synchronizować powiadomienia. Tak trafiłem na Telegram.

To było dla nas objawienie. Pełne wsparcie dla różnych rodzajów systemu (Android, iOS, Windows Phone) w tym też klient przez WWW, a do tego wszystko lekkie i nieobciążające systemu. Ale najważniejsze, że komunikacja odbywa się błyskawicznie i nie ma już żadnych opóźnień. Piszę coś na komputerze, muszę wyjść, wychodzę i po chwili mogę już kontynuować rozmowę przez telefon. Działa to wprost magicznie.

Do tego dochodzi przesyłanie wszystkich rodzajów plików, wiadomości głosowych i podgląd wklejanych linków (baza obsługiwanych aplikacji wciąż rośnie).

Jeżeli ktoś korzysta z rozmów grupowych, to odnajdzie się również i tu. Nam niestety nie dane jest tego doświadczyć, bo niestety Telegram ma jedną poważna wadę – praktycznie nikt z moich znajomych z tego nie korzysta. Oprócz rozmów z Monią używam go z jedną osobą – Marcinem, ale nie wiem na ile jest to z jego strony przyjemność, a na ile przyjacielska forma sprawienia mi radości :)

Nie wiem niestety dlaczego tak się dzieje i jest to dla mnie naprawdę niepojęte. Darmowy Telegram jest komunikatorem wprost idealnym, który posiada same plusy, co zresztą potwierdzają jego recenzje. Jedynym powtarzanym „minusem” jest… brak polskiego interfejsu, ale błagam, co to za wada. Nawet maniacy internetowego bezpieczeństwa go chwalą, bo istnieje w nim opcja stworzenia szyfrowanych kanałów, a wiadomości mogą znikać po określonym czasie. Nie czuję osobiście takiej potrzeby utrzymywania tajemnicy, ale wiem, że niektórzy są na tym punkcie przeczuleni.

Nie wiem jak wy, ale ja od jakiegoś czasu stronię jeżeli tylko mogę, od wszystkich usług wymagających zakładania specjalnych kont. W Telegramie nie ma takiej konieczności. Wystarczy nr telefonu, który ma przecież każdy i możesz już z niego korzystać. Proste.

Pewnie zastanawiacie się po jaką cholerę ja to piszę, skoro wasze komunikatory działają bardzo dobrze. Przyznaję, robię to z pobudek egoistycznych, bo chciałbym korzystać z niego do komunikacji z większą liczbą osób. Z drugiej strony chcę wam też pokazać, że istnieją alternatywy dla oprogramowania, które wydaje się być idealnym i niezastąpionym. Pamiętajcie, nie ma nic, czego nie można zastąpić. Powinniście już o tym wiedzieć. Zawsze pojawi się coś lub ktoś, co będzie lepsze i – co ważniejsze – wydajniejsze.

Hangouts już dawno wyleciał z mojego telefonu i niestety wciąż tylko muszę korzystać z Messengera. Nie tęskniłbym za nim nic a nic, bo Telegram zastąpi mi go z nawiązką, ale tutaj wszystko będzie zależało w dużej mierze od was i tego, czy go zainstalujecie. Namawiam do jego wypróbowania. Nie macie przecież nic do stracenia, a nowa sympatia zawsze w cenie.

Tycjan

 

telegram-2

191814f44f5d36f9a4
Grafiki pochodzą ze strony: telegram.org

  • http://hexstudioapps.com/ Marcin Krupiński

    Mi też się podoba :)
    Na swoim komputerze mam dwa komunikatory: IM+ (którym obsługuję protokoły Messengara, Hangoutsy i GG (używam go ciągle z jedną osobą :) ) i Telegram. Z Agnieszką używaliśmy jeszcze swego czasu sporo WhatsApp i nawet ciągle mam na telefonie. Ale ja tam lubię wszelkie nowinki techniczne i z chęcią próbuję nowych rozwiązań.

    • http://tymczasem.in Mirosław ‚Tycjan’ Gucwa

      WhatsApp często mi polecano, ale jakoś mi nie podszedł. W Telegram mnie/nas mia po kilkunastu minutach używania :) No i te stickery hehhe ;)