Tatrzański Blitzkrieg

SAMSUNG CSC

Kilka lat temu zaraziłem Monię swoją miłością do gór. Od tego czasu jeżeli tylko mamy okazję na relaksacyjny/wakacyjny wyjazd to wybieramy góry. Monia w Polsce pod tym względem ma sporo do nadrobienia. Dlatego przeważnie jeździmy w miejsca, których jeszcze nie zna. Są jednak góry, do których wracamy bardzo często – Tatry. O naszej fascynacji samymi Tatrami warto napisać osobny wpis, dlatego na razie zostawmy ten temat w zawieszeniu.

Jak spędzić  efektywny weekend w Tatrach i obudzić się w niedzielny poranek we własnym łóżku? Pomysł na to podsunął nam współpasażer z autobusowego fotela za nami, w czasie ostatniego, zimowego powrotu z gór. Nie znamy go, ale bardzo mu za to dziękujemy, a przy okazji przepraszamy za niezamierzone podsłuchanie.

Najważniejszym elementem tego szybkiego wypadu jest rozkład jazdy autobusów firmy PolskiBus.com. Może istnieje inny przewoźnik, ale na trasie Wrocław – Opole – Katowice – Kraków – Zakopane w tym wariancie wybieramy tego. Podróż zaczęliśmy w nocy z piątku na sobotę o godz. 1:00 i przed 6:00 byliśmy w Zakopanem, czyli o idealnej porze na wyjście w góry. Ci co chodzą to wiedzą, że im wcześniej wyjdziesz w góry, tym lepiej.

W Zakopanem spotkaliśmy się z sytuacją, której nie spodziewaliśmy się zastać w „centrum polskiej turystyki całosezonowej”. Do godziny 6:30 przyjezdny może zapomnieć o skorzystaniu z toalety. W XXI wieku, w Europie, w mieście z aspiracjami do zorganizowania zimowych igrzysk olimpijskich, po przyjechaniu odbiliśmy się  od dworca PKS, PKP i Krupówek. Zresztą na tych ostatnich nie było o tej  porze nic otwartego i jeden (!) sklep spożywczy pomiędzy Krupówkami i dworcem ratował sytuację  pod względem „gastronomii”. O kulturalnym załatwieniu potrzeb fizjologicznych o tej godzinie należy jednak w Zakopanem  zapomnieć.

W końcu jednak się doczekaliśmy i dosłownie w ostatniej chwili wskoczyliśmy do busiku, który miał nas dowieźć do Kir, czyli do Doliny Kościeliskiej. To właśnie w tej dolinie swój początek ma szlak na Czerwone Wierchy, nasz cel.

O godzinie 8:00 wkroczyliśmy na czerwony szlak i rozpoczęła się właściwa część tego wyjazdu – chodzenie po górach. Po drodze wdrapaliśmy się na Ciemniak (2096 m.n.p.m), Krzesanica (2122 m.n.p.m), Małołączniak  (2096 m.n.p.m) i Kondracką Kopę (2005 m.n.p.m), z której zeszliśmy do Kondrackiej Przełęczy, a później niebieskim – Kondratową Doliną Bystrej – zeszliśmy do Kuźnic. Na dole byliśmy przed 16:00 – wymęczeni, ale szczęśliwi. Najgorsze miało być samo wejście na Ciemniak (prawie 1150 m przewyższenia), ale ostatecznie wykończyło nas zejście z Kondrackiej Kopy w kierunku Kuźnic. Wszyscy się dziwią kiedy mówię, że ja wolę wchodzić niż schodzić w górach, ale tak jest. Złażenie po kamienistych tatrzańskich szlakach jest koszmarem dla nóg. Ale zejść trzeba.

Udała nam się rewelacyjnie pogoda, bo jadąc w Tatry spodziewaliśmy się zimna i mgieł .Tak było jeszcze do piątku (w górach duże łaty śniegu, temperatura około 10 stopni), a tutaj niespodzianka. W Zakopanem przywitało nas słońce, które towarzyszyło nam przez cały czas wyprawy, a czasami aż nas wypalało, ale wszystko na znośnym, niemęczącym poziomie. Względnie mało chmur i prawie całkowicie suche szlaki. Było idealnie.

W Zakopanem kupiliśmy owoce, o których Monia marzyła przez całą drogę i to ją napędzało w czasie wspinania się ku górze i poszliśmy na kawę, którą z kolei ja sobie wymarzyłem. A tutaj kolejna niespodzianka tego wyjazdu i niespodziewane spotkanie mojej koleżanki. Znam ją od ponad 20 lat, poznałem dzięki Tatrom i przez cały ten czas utrzymujemy ze sobą kontakt. Ostatnio jednak głównie telefoniczny, a tu proszę wchodzę do kawiarni, a tu siedzi Agencja! Bardzo miła niespodzianka.

Potem tradycyjny obiad w Owczarni, szybkie zakupy bez których nie może się odbyć wypad w Tatry, czyli zakup oscypków i bundzu (bundza?) i można wracać do domu. Autobus mieliśmy o 19:50, i równe 24 godz. od naszego startu w kierunku Tatr, wysiedliśmy w Opolu. To jest naprawdę genialne rozwiązanie, które w zupełności zaspokaja nasze oczekiwania względem weekendowego wyjazdu w góry, który i tak sprowadza się tylko do jednego, konkretnego dnia chodzenia po górach. W tym szybkim wariancie mamy konkretne łażenie po górach, chwilę w Zakopanem w ulubionej knajpie, regionalne serki w lodówce, a do tego brak niepotrzebnych kosztów związanych noclegami i okropnego poranku w poniedziałek kiedy wstajesz do pracy po kilku godzinach snu. Podróż autokarem w nocy sprawdza się tutaj bardzo dobrze, bo w obie strony w miarę dobrze sobie spaliśmy i prawie w ogóle jej nie odczuliśmy.

Zapewne jeszcze nie raz pojedziemy właśnie w ten sposób w Tatry, bo po tym pierwszym jesteśmy bardzo pozytywnie do tej opcji nastawieni. Spokojny poranek we własnym łóżku, leniwe śniadanko bez smutnej wizji wieczornego powrotu, a my z uśmiechem na ustach i głowami pełnymi wrażeń, możemy powiedzieć: byliśmy w ten weekend w Tatrach!

Tycjan

SAMSUNG CSC
SAMSUNG CSC
SAMSUNG CSC
SAMSUNG CSC
SAMSUNG CSC
SAMSUNG CSC
SAMSUNG CSC
SAMSUNG CSC
SAMSUNG CSC
SAMSUNG CSC

  • http://casalinga.pl/ Casalinga

    Świetne! Zazdroszczę Wam okropnie ;) Patent genialny!
    Swoją drogą, pokazuję w sobotę rano Marcinowi zdjęcie Giewontu z waszego facebooka, które mój mąż skomentował w lekko filozoficznym duchu: widzisz, tak weekendy spędzają ludzie, którzy nie mają dzieci. ;P

    • http://www.tymczasem.in Moni Q.

      A widzisz, myśmy w górach widzieli całą masę rodzin z dziećmi, w różnym wieku i właśnie tak sobie komentowaliśmy, że jednak można …. Czyli można :)
      Patent super, chyba wejdzie na stałe do repertuaru :)

      • http://casalinga.pl/ Casalinga

        Ej, ale nie o to chodzi, że nie można, sami byliśmy dwa lata temu z Klarą i było super, szczególnie, że Klara złapała bakcyla od razu ;) Ale już takiej wyprawy jak wy to nie zrobimy :((((( przynajmniej nie przez najbliższe 10 lat :P

        • http://tymczasem.in Mirosław ‚Tycjan’ Gucwa

          Ale i tak o spotkaniu na szlaku trzeba pomyśleć :)

    • http://tymczasem.in Mirosław ‚Tycjan’ Gucwa

      Dokładnie jest tak jak napisała Monia i w dodatku użyła słów „Jak czytam teraz to co pisze m.in. Aga, to wiem że można…” i ja to potwierdzam. Liczę, że za niedługo spotkamy się gdzieś na szlaku :)

      • http://casalinga.pl/ Casalinga

        A więc nie zrozumiałam Moni ;) Sorka ;) I miło słyszeć, że o mnie myśleliście ;)

  • Cez

    10 godzin dojazdu na 8 godzin chodzenia. Słaby przelicznik.
    Już wam to mówiłem.
    Nie lepiej było zanocować na spokojnie w schronisku? Dwa pełne dni chodzenia.
    Zakopane? Jak najdalej od tego miejsca. Przyjechać, zaparkować, zrobić zakupy i w góry.

    • http://tymczasem.in Mirosław ‚Tycjan’ Gucwa

      Chyba Czarek nie przeczytałeś ze zrozumieniem tego tekstu :) Przelicznik korzyści świetny: 120 zł na dwie osoby w obie strony, prawie 10 h spania (dzień porządnego chodzenia), fajne zakończenie dnia i brak strasznego poranka w poniedziałek, który mógłby odbić się na całym tygodniu. Tutaj nawet nie ma co przekonywać, bo fakty mówią same za siebie. My to już na pewno powtarzamy w lipcu.

      • Cez

        Chyba wolę się przespać w wygodnym łóżku niż w autobusie :-) Za schronisko dorzucicie jeszcze z 50-60 zeta (zależy od schroniska).
        Każdą złotówkę liczyłem jak byłem studentem te naście lat temu. Teraz od tej złotówki cenniejszy jest czas, który można lepiej spędzić.
        Będąc w schronisku można spokojnie wstać nawet o 8. Zjeść śniadanko i o 9 wyjść w góry. Ze schroniska już wszędzie blisko. Podziwiam tych co to śpią w Zakopcu i codziennie dymają Jaworzynką, Boczaniem, Kościeliską czy inną Chochołowską. No ale śpiąc w Zakopcu są jeszcze inne atrakcje. A w schronisku to już tylko książeczka albo jakaś planszóweczka wieczorową porą :-)
        A poza tym samo spanie w schronisku to pewnego rodzaju atrakcja.

        • Cez

          A mały update. Takie ceny to w Murowańcu a w Chochołowskiej zapłacicie 35 zł od osoby w pokoju 4 osobowym

        • http://tymczasem.in Mirosław ‚Tycjan’ Gucwa

          I poruszasz tutaj kolejną rzecz, która dla mnie jest najważniejsza – czas. W tym wariancie czas jest idealnie wykorzystany. Nie musisz nam tłumaczyć ja chodzić po górach, bo my praktykujemy łażenie i pomiędzy schroniskami i stacjonarnie (uwaga: nie w Zakopanym). Uparłeś się o ten autobus i o ten jeden dzień, ale zauważ, ze myśmy jednak byli w Tatrach w ten weekend ;) Taki wariat jest genialny, a jeżeli tego nie widzisz to już problem po twojej stronie :)

          • Cez

            Rozumiem, że w ciągu tych pięciu godzin w autobusie wysypiasz się doskonale? I Monia również doskonale się wysypia?

          • http://tymczasem.in Mirosław ‚Tycjan’ Gucwa

            Doskonale to ja się wysypiam we własnym łóżko, a na wyjazdach nie narzekam, bo jestem w trasie i nie o to tutaj chodzi. Ale w porównaniu z ostatnim spaniem w Murowańcu na sali z gościem chrapiącym na cały regulator… tak wyspałem się doskonale. Na Chochołowskiej, Kalatówkach – dużych schroniskach pewnie znajdziesz 2, ale w małych schroniskach jesteś skazany na duże sale jeżeli bierzesz pokój z marszu.

          • Cez

            No bo to trzeba zasnąć przed chrapiącym facetem :-). No niestety takie są uroki spania w pokojach > 2
            Ja w autobusie w ogóle nie śpię, więc taka wyprawa dla mnie to byłaby katorga. Oczywiście da się. Kiedyś do Zakopca jeździliśmy pociągiem, chyba 7 godzin jazdy w nocy w dzikim tłumie i spania niewiele było. Ale to było dawno…

          • http://www.tymczasem.in Moni Q.

            Ja się wyspałam na tyle, żeby w trasie nie być zmęczoną, śpiącą i złą. A to wystarczy :) Czarek, czy ja dobrze rozumiem, że Ty chcesz nam udowodnić, że myśmy się źle bawili? ;-)

          • Cez

            Nie lubię marnować czasu na dojazdy. Oczywiście jak się w autobusie wysypiacie to taka opcja może wam pasować. Dla mnie raczej odpada, byłbym NIEWYSPANY :-). Chociaż w sumie można nie spać dwa dni i nadal chodzić po górach. Wiem coś o tym…

    • http://www.tymczasem.in Moni Q.

      Ja jeszcze dodam, co dla mnie ważne, że w takim wariancie nie trzeba nosić rzeczy, tylko na lekko, z małym plecaczkiem. Gdyby wliczony był nocleg, to ciężar na plecach byłby bardziej odczuwalny. :)

      • Cez

        Eee ile waży dodatkowa para skarpetek, koszulka i majtki?

        • jaroslawczajaZnadPlanszy

          A przybory do mycia i rzeczy do spania. Plus pewnie jakieś jedzenie do schroniska?

          • Cez

            jako piżamkę wkładają nowe rzeczy. Przecież tak samo spędzili poprzednią noc w autobusie. No trzeba by mieć jeszcze jakiś ręczniczek, ale teraz to są tak niewielkie i lekkie rzeczy że szkoda o nich wspominać. Na dwa dni wystarczy malusi plecaczek. Jedzenia nie trzeba brać, wszystko jest w schronisku.

  • jaroslawczajaZnadPlanszy

    Piękne zdjęcia. Zazdroszczę wyprawy.

    • http://tymczasem.in Mirosław ‚Tycjan’ Gucwa

      Dziękuję :)

      • Cez

        Cykaliście standardowym obiektywem czy coś dokupiliście?

        • http://tymczasem.in Mirosław ‚Tycjan’ Gucwa

          Standardowy. Przymierzamy się do zakupu tej 30 :)

          • Cez

            No 30 w dobrej cenie na allegro chodzi. Ale ten standard naprawdę daje radę. Jestem zadziwiony. No tylko przydałoby się coś jaśniejszego.

          • http://tymczasem.in Mirosław ‚Tycjan’ Gucwa

            Napisałbyś coś w stylu „dobre oko”, „widać rękę mistrza”, „karabin sam nie strzela”, a nie aparatem jesteś zaskoczony ;)

          • Cez

            Ech, w górach to karabin prawie sam strzela :-)
            Ale zdjęcia są bardzo OK.

  • Agnes

    Dobry plan i można działać. Świetnie sobie to obmyśliliście (podziękowania panu z autobusu na prawdę się należą) i dobrze sie zorganizowaliście. Widoki zapierające dech w piesi. Wielu takich wycieczek Wam życzę :)

    • http://www.tymczasem.in Moni Q.

      Dzięki :) Na kolejną bilety mamy już zakupione! :)

      • Pomalowana na niebiesko

        Czyli wpadliście w mały nałóg. ;-)

        Zdjęcia zjawiskowe. Świetna wyprawa. Pan z autobusu miał rację. :-)