Mamy wyróżnienie, Liebster Blog Award

liebster

Tak naprawdę to nominację, ale i tak jest nam z tym bardzo dobrze. Przecież jasne jest chyba dla każdego, że prowadzimy bloga po to, żeby kogoś nim zainteresować. Dlatego wszystkie komentarze, polubienia na FB lub wszystkie inne głosy związane z naszymi wpisami traktujemy bardzo osobiście. Pokazujemy tutaj kawałek siebie i cieszymy się, kiedy ktoś docenia to, o czym piszemy oraz nasze swego rodzaju zaufanie do czytających, które okazujemy prowadząc bloga. Blogowanie uczy pokory, ale staramy się wszystko nadrobić pozytywnym nastawieniem i wszelkiego rodzaju głosy oskarżające nas o lanserstwo traktujemy jako zwykłą zawiść. Przecież znamy swoją wartość ;) 

Nie dziwcie się więc, że po przeczytaniu tekstu u Michała (znanego zapewne bardziej jako „Uiek”), zrobiło mi się bardzo miło. Jego blog www.tatageek.com to bardzo fajne miejsce, w którym odnajdą się tatusiowie (i nie tylko) geekowie, którzy kochają komiksy, gry i tym podobne klimaty. Tym bardziej się cieszę, bo jest to jeden z nielicznych blogów, które śledzę na bieżąco. Wprawdzie geekiem nie lubię się nazywać (jak ognia unikam każdego metkowania), ale Uiek porusza tematy, które warto poznać, a w dodatku pisze o tym dobrze i szczerze. To jego życie i to widać po jego tekstach.

Akcja „Liebster Blog Award” była mi do tej pory obca. Zdaję sobie sprawę, że to pewnie jakaś forma łańcuszka wzajemnej adoracji, wymyślona przez blogujących nastolatków, ale podchodzę do tego jako do wyróżnienia od konkretnej osoby, a nie elementu jakiejś ideologii. Mam więc gdzieś całą genezę Liebster Blog Award, bo dla mnie liczy się tylko głos od osoby, którą sam cenię i szanuję.

W teorii zamysł nominacji do nagrody polega na otrzymaniu 11 pytań, na które trzeba odpowiedzieć, a później nominować inne 11 blogów, którym należy wysłać 11 pytań. Niezwykłość liczby 11 jest mi w tym wypadku całkowicie obca, ale otrzymałem 11 pytań, więc na nie odpowiem.

1. Marvel czy DC i dlaczego?

Kiedyś bym odpowiedział bez mrugnięcia DC, bo jak nie uwielbiać Batmana? Kiedy obejrzałem Batmana w reżyserii Tima Burtona, to zakochałem się w tym świecie. Do tej pory uważam zresztą dwie pierwsze części Batmana w jego reżyserii za najlepsze – cudowne dekoracje i rewelacyjny Jack Nicholson w roli Jokera. W tamtych czasach Batman był dla mnie prawdziwym superbohaterem, a Supermana traktowałem trochę jak „faceta w rajtuzach”. Batman był tajemniczym twardzielem z masą super gadżetów, który z kamienną twarzą rozprawia się z każdą formą zła. Dodatkowo zawsze czuć w nim pierwiastek ciemności, a ja lubię takich tajemniczych bohaterów.

Teraz niestety zdecydowanie wybieram Marvela. Bardziej bliscy stali mi się ironicznie podchodzący do zagrożenia Wolverine czy też Iron Man. A do tego mamy jeszcze wszystkich X-Menów z doktorem Charlesem Xavierem na czele. Jak nie lubić Magneto, który teoretycznie zły, to jednak walczy w słusznym celu. Metody wprawdzie ma radykalne, ale kto zgadza się na rasową segregację? Mam wrażenie, że bohaterowie wydawnictwa Marvel są bardziej ludzcy. Mają swoje wady i zalety, ale pomimo swoich supermocy, wciąż są ludźmi. W DC czuję świat alternatywny, natomiast w świecie Marvela łatwiej można się odnaleźć.

2. Star Wars czy Star Trek i dlaczego?

Oczywiście, że Star Wars. To przecież moje dzieciństwo i pierwsze prawdziwe SF, a wiadomo, że wtedy kształtują się nasze gusta. W tamtych czasach Star Trek kojarzył mi się z tekturowymi scenografiami i sztucznymi potworami. W Star Wars pokazano mi prawdziwy kosmos, walkę dobra ze złem (archetypy znane z bajek zawsze lepiej pojąć) i najważniejsze, byli Jedi ze swoimi mieczami świetlnymi. Uwielbienie do SW została mi do tej pory. Nawet chciałem, żeby zaistniała w naszym życiu, ale Monia nie zgadza się, żebym podczas ślubu do kościoła wszedł w stroju Dartha Vadera … a powiedzcie mi, w co innego mam być ubrany idąc przez szpaler Szturmowców w kierunku ołtarza??!

3. Monopoly – gra dobra, czy doskonała?

Doskonała. Teraz każdy na nią psioczy, bo mamy nowoczesne gry planszowe, w których to nie tylko los decyduje o naszej grze, ale to właśnie klony Monopoly zasiały w wielu z nas miłość do gier planszowych. Z żadną inną grą nie mam związanych takich wspomnień jak z Eurobiznesem lub Fortuną. Do tej pory kiedy patrzę na pudełko Fortuny (mam ją wciąż!) to wiem kiedy powstało każde jej uszkodzenie. Kto wszedł w nie nogą i pogniótł je, podczas niezliczonych sesji na klatce schodowej, kto przerwał 200 dukatów jak wyciągał triumfalnie zaskórniaki spod planszy lub z kim grałem patrząc na karteczki z zapisanymi wynikami leżące obok obowiązkowego pomarańczowego ołówka z gumką. To pudełko to nie tylko gra, to wielkie pudło emocji i wspomnień z dzieciństwa, których nie zastąpi żadna gra. To kawałek mojego życia.

4. Jaką grę wziąłbyś/wzięłabyś ze sobą na bezludną wyspę?

Pytanie ciężkie, bo skoro bezludna to z graniem może być trudno. Na szczęście dzisiejsze gry pozwalają nam rozwiązać ten problem, ponieważ umożliwiają nam granie w nie samemu.

Wziąłbym Agricolę. To jest tytuł o niezmierzonym potencjale, które potrafi zirytować, gdy przegrywamy, ale dać też mega radość i dumę jak uda nam się wygrać. Praktycznie każda gra może być inna, więc na nudę nie ma co liczyć. Inna sprawa, że ja nie rozumiem i pewnie dlatego też nie lubię samemu grać w gry planszowe, bo to dla mnie sprzeczność w idei gier towarzyszkach, a takimi odbieram planszówki. Perspektywa bezludnej wyspy jest dla mnie tym bardziej straszna.

5. LARP czy Cosplay i dlaczego?

LARP. Podziwiam te wszystkie kreacje, jakie fani potrafią stworzyć, ale w LARPie brałem udział i znam to z autopsji. Nasz przyjaciel Ignacy dwa razy zorganizował już taką imprezę i jego Trzewiczkony były dla nas (Monia również w nich bierze udział, jak widać) rewelacyjną zabawą. Trochę jest mi ciężko przedstawić się na „inny świat”, ale jak już poczuje się klimat to wszystko idzie płynnie i naturalnie. A jakie potem są wspomnienia!

trzewiczkon2

6. Jeden komiks, który uratowałbyś/uratowałabyś z pożaru.

„Na co dybie w wielorybie czubek nosa Eskimosa” mistrza Tadeusza Baranowskiego. Mistrza, bo jego komiksy docenia się tak naprawdę dopiero z czasem, po kolejnym powrocie do nich. Bo do nich się powraca i zawsze śmieszą i zawsze coś nowego w nich odkrywamy. Genialna kreska, absurdalny humor. To taki polski, komiksowy Monty Python.

7. Jaka jest najlepsza książka, którą ostatnio przeczytałeś/przeczytałaś?

Nie do końca przeczytałem, ale posłuchałem. Jest nią „Kurz, pot i łzy”. Bear Grylls, którego zapewne każdy zna jako człowieka, który przetrwa wszystko i zje wszystko, ale w tym wypadku jest to jego biografia, która potrafi dać prawdziwego motywującego kopa. Słuchać, a nie czytać jestem w stanie tylko książki podróżnicze, reportaże lub właśnie biografie i robię to tyko podczas biegania. Do czasu jej poznania traktowałem Beara jako kolesia survivalowca, który robi programy w TV, które znałem zresztą tylko z fragmentów na YouTubie. Teraz widzę człowieka, który dużo przeszedł i wszystko wywalczył własnymi siłami, zalany potem i łzami wyczerpania. Szkolenie w SAS, wypadek (złamany kręgosłup), a potem wejście na Mount Everest – tego nie robi zwykły człowiek. Warto przeczytać, bo to nie jest jakaś książka z serii „poradnik na każdą okazję i sytuację”, ale kawałek czyjegoś życia, które pokazuje, że jak się chce, to można zrobić wszystko.

8. Podaj proszę tytuł swojego ulubionego serialu.

House of Cards, ale o tym chcę napisać na blogu więcej, więc nie będę się teraz spalał.

9. Gdybyś mógł/mogła wybierać spośród wszystkich możliwych settingów, alternatywnych światów czy okresów historycznych to gdzie chciałbyś/chciałabyś żyć?

Warhammer 40 000! Uwielbiam tę jego patetyczność i gotyckość. Do tego mamy Space marine, czyli kolesi (OK, są też panie) zakutych w olbrzymie zbroje, którzy walczą miotaczami i mechanicznymi mieczami z paskudztwem tamtego świata. Brutalne uosobienie Zła – armia Chaosu, tajemniczy Nekroni, dzicy Orkowie, zwierzęcy Tyranidzi, a to wszystko podane w kosmicznym sosie doprawionym mistycyzmem. Jest moc.

10. Gdybyś miał/miała nieograniczone zasoby pieniężne na zakup jednego, ale tylko jednego gadżetu to na co byś je wydał/wydała?

Maszyna czasu. Nie chciałbym zmieniać swojego życia, bo cieszę się, że jestem tu i teraz, ale zobaczyłbym chętnie jak świat będzie wyglądał w przyszłości. Żałuję, że pewnie ominie mnie lot w kosmos i że nie dane mi będzie wszczepić sobie jakiegoś wspomagającego implanta (lubię cyberpunk). Jestem fanatykiem patrzenia w przyszłość, bo patrząc tylko za siebie łatwo się potknąć. Historię trzeba znać, ale to przyszłość jest najbardziej kusząca.

11. Czym różni się wróbelek?

Ciekawością poznawania świata. Taki wróbelek Elemelek, był bardzo ciekawskim wróbelkiem. Wprawdzie jego ciekawość poznawania świata była bardzo prosta i skupiała się głównie (z tego co pamiętam) na obszarze podwórka, ale chyba miał w sobie jakąś siłę i potrzebę poznawania mi zestrzępił. Nie ignorujmy więc mocy wróbelków!

Wytrwałym, którzy dotrwali do końca, chciałbym polecić dwa blogi – wybaczcie to złamanie zasady. Regularnie czytam właśnie je oraz blog Uika, Kominka, Pawła Opydo i Wittaminę. Do tego dochodzą (tony linków związanych z grami planszowymi nie liczę) blogi kulinarne (mniej regularnie) i profile kilku osób, które mają coś do powiedzenia lub pokazania na Facebooku. Bloga Tatageek.com nie mogę nominować ze względu na regulamin „Liebster Blog Award”, Kominek i Opydo to już celebryci i pewnie by mnie wyśmiali, a pozostałe to niekoniecznie blogi w dosłownym tego słowa znaczeniu. Oczywiście na bieżąco śledzę blogi platformy ZnadPlanszy.pl, najlepszego źródła wiedzy o grach planszowych, ale im pytań nie będę zadawał, bo jestem zwolennikiem nie mieszania tematów. Blog o planszówkach to blog o planszówkach, a że pytania, z tego co rozumiem, nie powinny być związane tylko z tematyką bloga, więc nie będę kusił blogerów ZP.

gryzcharakterem.pl – jest to blog Ignacego Trzewiczka, jednego z najlepszych autorów gier planszowych w Polsce, który ma dar nie tylko robienia świetnych gier, ale również niebywały talent do pisania świetnych tekstów. Jemu jednak pytań nie zadam, bo zrobiłem to dosyć niedawno i zadałem mu nie 11, ale prawie 50 pytań na moim blogu planszówkowym.

Pytania zadam za to Agnieszce, która od niedawna zaczęła prowadzić bloga casalinga.pl. Bardzo lubię ją czytać za jej szczere podejście do czytelnika i pisanie o rzeczach codziennych, które spotykają „rasową kurę domową, mamę Klary i Filipa, żonę Marcina”. Jest śmiesznie, jest życiowo i naturalnie. Łatwo się zaprzyjaźnić z tym blogiem.

  1. Dlaczego dopiero teraz zaczęłaś pisać bloga?
  2. Czy twoje obecne życie jest zgodne z Twoim wyobrażeniem z czasów dzieciństwa?
  3. Książki, filmy, muzyka – musisz usunąć z życia dwa elementy co pozostawiasz i dlaczego?
  4. Od kiedy lubisz klocki LEGO i kto cię tym zaraził?
  5. Miejsce, w którym chciałabyś mieszkać tak „do końca”?
  6. Lato czy zima i dlaczego?
  7. Najbardziej pamiętany moment z pobytu w Nowym Jorku. Ślub się nie liczy ;)
  8. Zamykasz oczy i myślisz „ulubiony” smak. Co to jest i dlaczego?
  9. Jak Marcin odbiera twoje pisanie? Zagląda ci przez ramię podczas pisania czy czyta tekst już na blogu?
  10. Czy Klara wie, że opisujesz ją na blogu i jaka jest jej reakcja?
  11. Co byś wysłała w kosmos jako opis ludzkości w czterech słoikach po ogórkach?

Tycjan


Tycjan dostał nominację od Uika, a ja, jako współgospodarz naszego bloga pozwoliłam sobie nominować jeden blog, który bardzo lubię za ciekawe wpisy okraszone pięknymi zdjęciami, za pełne ciepła i humoru historyjki z życia kota Dziubula oraz za bardzo fajny cykl „Z kotem w tle”, czyli o znanych ludziach i ich kotach - pomalowanynaniebiesko.blogspot.com.

  1. Dlaczego kot?
  2. Samochód czy motor?
  3. Jak wyobrażasz sobie podróż życia?
  4. Kto Ci imponuje?
  5. Jeśli miałabyś wybrać jedną ulubioną potrawę (słodką lub wytrawną) to co by to było?
  6. W jakim kraju chciałabyś się urodzić, jeśli mogłabyś wybierać?
  7. Film, do którego lubisz wracać?
  8. Zdarza Ci się płakać na filmie lub nad książką? 

MoniQ

  • http://casalinga.pl/ Casalinga

    O matko! Toś mnie zastrzelił! Bardzo mi miło z powodu tego wyróżnienia, bo tak to odbieram. Pozwól, że odpowiedzi udzielę po świetach ;)

  • http://www.tatageek.com/ Uiek

    Super wpis – cieszę się, że postanowiłeś kontynuować tę zabawę!

    Za wskazanie Baranowskiego to Ci się osobne wyróżnienie należy. „Na co dybie…” „Skąd się bierze woda sodowa” i „Podróż smokiem diplodokiem” to jedne z moich ulubionych komiksów sprzed lat (zaraz za Kajkiem i Kokoszem). Szkoda tylko, że nie wszyscy doceniają subtelny dowcip, który reprezentują.

    Za to pytanie z bezludną wyspą wyszło mi ostatecznie inaczej niż miałem zamiar – ale w sumie bardziej ciekawie :)

    MoniQ – nominację mieliście dostać oboje!

    Ja też niedawno odkryłem blog Casalinga – wpisy trafiają do mnie tym bardziej, że momentami zastanawiam się jakby to z moim Zuzinatorem to wyglądało :)

    • http://tymczasem.in Mirosław ‚Tycjan’ Gucwa

      Zastanawiałem się nad Wodą sodową :) Moje dzieciństwo to na początku Kleks, potem dopiero Baranowsk, K&K i Tytus. Od razu komiksów Baranowskiego nie doceniłem, byłem chyba za młody, ale potem to już uczucie na zawsze.
      A MoniQ mówiłem, więc to nie moja wina :)

  • Pomalowana na niebiesko

    Dziękuję za wyróżnienie. Wesołych i mruczących świąt.