How to spin, how to win?

howtospin

Słowo to najmocniejsza broń. Czasami posiadające większą siłę rażenia niż arsenały światowych mocarstw. To z nich składamy akapity, które potem wypowiadane publicznie lub po cichu, tylko dla wiedzy wtajemniczonych słuchaczy, potrafią zdziałać więcej niż można sobie wyobrazić. Nie brutalną siłą, ale celnym zdaniem, mimochodem wypowiedzianym komentarzem, felietonem, wywiadem można powalić biznesowego potentata, ośmieszyć osobę lub całkowicie zniszczyć jej życie, doprowadzić do zagłady państwa lub narodu.

Wiedza o potędze słowa jest znana każdemu, ale do perfekcji wykorzystują ją wszelkiego rodzaju politycy. To oni szermierkę słowną traktują jako jedyną broń do ataku ku chwale swojej przyszłości. Swojej, bo coraz częściej widzimy wśród polityków chęć do rozwijania własnej kariery niż walki o dobro elektoratu, który im zaufał. Czy możemy ich oceniać, czy faktycznie są to z założenia źli ludzie, tego jednoznacznie powiedzieć nie mogę. Na pierwszy rzut oka możemy ich potępiać, ale czy będąc na ich miejscu nie kroczylibyśmy tymi samymi szlakami? Nie oszukujmy się, nie jest to łatwe pytanie, a jeżeli odpowiedzieliście na nie od razu, a w dodatku zapewniając o swoim krystalicznie czystym oddaniu sprawie, to zapewne nigdy nie mieliście kontaktu z polityką.

Sprawnego politycznego żonglowania słowem można się nauczyć. Takim mentorem dla przyszłych klas rządzących chce zostać Dick Dobrowolski. Ten samozwańczy specjalista nauczy każdego jak wygrać wybory nawet wtedy kiedy nic nie mamy do zaoferowania. Pokaże jak wykorzystać fakty nawet wówczas, gdy fakty są sprzeczne z rzeczywistością, jak sam mówi: „Jeżeli fakty nie pasują do rzeczywistości, to gorzej dla faktów”.

Śmiejecie się z tego co Dick mówi o recepcie na polityka? A teraz pomyślcie nad tym już tak na serio. To już nie jest śmieszne. Widzimy tutaj sytuację, która nas otacza, naszą rzeczywistość. Ośmieszanie, kłamanie, naginanie faktów to codzienność, którą możemy wyczytać w prasie, w internecie lub obejrzeć w TV.

Dick Dobrowolski na pewno znajdzie swoich fanów i niejeden z przyszłych polityków pomyśli, że może warto jednak skorzystać z jego porad. Nam, którzy potem będziemy śledzili ich kariery takie podejście nic dobrego nie wróży.

Osobom, które na serio podejdą do rad Dicka już teraz współczuję, bo dali się wkręcić przez Piotra Marca. W głowie cicho? A Liroy coś wam mówi? Tak jest, Dick Dobrowolski to właśnie nowe alter ego niesławnego ojca polskiego rapu, stworzone do promowania nowej płyty artysty, która ma wyjść w tym roku. Ja do hejterów Liroya nie należę, bo to dzięki niemu poznałem kiedyś dźwięki ulicy i próby zdyskredytowania jego osoby przez niedocenione ówczesne gwiazdy do mnie nie trafia.

Dałem się wkręcić i nie poznałem Liroya i gdyby nie naprowadzenie mojego kumpla (dzięki Kwiatosz) pewnie bym potraktował tego mówiącego z błędami, po „polskiemu” gościa z zażenowaniem i niesmakiem, jako kolejnego oszołoma z YouTube. Na szczęście prawda, która wyszła na jaw rozpoczęła bardzo miło mój dzień. To yest mój spin dla was.

Edycja z dnia 27-03-2014:

No proszę, wkręcony po raz drugi :) Jak donosi serwis Wirtualnemedia.pl:

„…Cała kampania została zorganizowana z inicjatywy Instytutu Spraw Obywatelskich. Celem działań jest przekorne promowanie aktywnej postawy obywatelskiej: zaangażowania w życie publiczne, świadomości swoich praw i obowiązków, a także merytorycznego, a nie emocjonalnego oceniania polityków i osób sprawujących funkcje publiczne.

Tylko pogratulować takich inicjatyw i sposobu mówienia o ważnych sprawach. Nie zawsze sztywne podejście do tematu jest lepsze niż ironia i parodia. Łzy przez śmiech.