Rosół wegetariański

Uwielbiam rosół. Od dziecka byłam rosołomaniakiem i właściwie jedyne czego  mogłoby mi brakować z mięsnych czasów to rosół i krokiety z mięsem ;-) Bez krokietów da się jakoś żyć, ale co to za życie bez rosołu? A przecież to żadna filozofia i właściwie bez problemu można zrobić dobry domowy rosołek, smakiem nie ustępujący swojemu mięsnemu koledze :) A są takie dni, kiedy gorący rosół jest jak kojący balsam na wszystkie smutki, bo kojarzy się z domem, z ciepłem, z dzieciństwem…

No to do dzieła!

Składniki:

  • 3 marchewki
  • 2 pietruszki
  • pół selera
  • pół pora (bardziej zielona część)
  • gałązka świeżego lubczyku
  • ząbek czosnku (nieobrany)
  • 2-3 suszone pomidory (opcjonalnie)
  • 4 ziarna ziele angielskiego
  • 2 liście laurowe
  • 1 cebula
  • 1-2 łyżki oleju
  • sos sojowy (ok. 1,5 – 2 łyżki)
  • sól, świeżo mielony pieprz
  • natka pietruszki
  • makaron nitki do podania

Wykonanie:

Warzywa obrać, umyć, większe przekroić na pół i zalać wszystko 2-2,5 l zimnej wody. Dodać pozostałe składniki, ziele angielskie, liście laurowe, lubczyk i gotować na minimalnym ogniu  (prądzie) pod przykryciem przez ok. 1,5 godz. W kwestii czasu gotowania to wychodzę z założenia, że wszystko robi się „na smak” więc trzeba próbować czy wywar jest już taki jak ma być. Do gotowania dodać olej i  sos sojowy.  Kiedy nasz rosół już będzie pomalutku się gotował, należy opalić cebulę. Szczęśliwcy posiadający kuchnię gazową robią to bezpośrednio na gazie, cała reszta sobie radzi jak może – czyli przypala na patelni lub w piekarniku, ważne jest,aby cebula była dosłownie przypalona. Tak opaloną cebulę dodajemy do wywaru.

Ugotowany rosół podawać z makaronem i obowiązkowo z posiekaną natką pietruszki. Doprawić do smaku świeżo zmielonym pieprzem. Mniam! :)

MoniQ