Życie z kotem jest inne niż życie bez kota

Kupując drapak z legowiskiem na szczycie myśleliśmy, że ten element jest raczej przyszłościowy, bo na razie Khaleesi jest jeszcze za mała, żeby tam samodzielnie wejść. Mieliśmy rację przez jakieś 2 tygodnie…
W piątek zaobserwowałam jak kot myśli, kombinuje i przelicza jak się dostać do tego czegoś na górze drapaka. Pomyślała, wskoczyła i była bardzo zadowolona z siebie.
Na fali sukcesu wczoraj wykombinowała jak się dostać na blat w kuchni. Widać, że wysokości ją kręcą, ciągle szuka nowych wyzwań. Czasem przyłapuję ją, lecącą po nieudanej próbie wskoczenia na drapak/parapet/krzesło/kwiatka, a po lądowaniu przybiera minę pt. „tak właśnie miało być, celowo spaliłam ten skok” i udaje, że jest zajęta czym innym :)

Khaleesi ma satysfakcję z osiągniętych sukcesów, a co my mamy z tego? Poza niewątpliwą przyjemnością obserwowania jak się kotek rozwija, mamy kolejne powierzchnie do uprzątnięcia z potencjalnie niebezpiecznych rzeczy. Tu i ówdzie również pojawiły się ślady pazurków, rozpaczliwie wczepianych w co się da w czasie tych mniej udanych skoków.
Można się denerwować….. ale po co? Życie z kotem jest inne niż życie bez kota.