Nikt nie mówił, że będzie lekko…

A nawet więcej, niektórzy mówili, że będzie już spokój… Otóż po pierwszej rui przyszła następna. Khaleesi całą swoją kocią kobiecość eksponuje, wdzięczy się do butów, do torby, do drzwi….
Nie ma śmiechu, wystraszyła nas porządnie, bo już po tamtej rujce mieliśmy się umawiać na sterylizację i już myśleliśmy, że się nie uda, skoro sprawy przybrały nieoczekiwany obrót. Ale jednak się uda, mądra pani weterynarz powiedziała co i jak, dała tabletki i 18. października zapisała kotka na zabieg.

Tymczasem kotek nieświadom (znowu) tego co się z nią dzieje szuka kontaktu z czymkolwiek. Biedactwo, boję się, że skoro nawet torba po butach pozostaje nieczuła na jej wdzięki, to może popaść w kompleksy… ;)
Świnia jestem, że sobie żarty robię, ale naprawdę mam nadzieję że to już będzie koniec akcji i następnej nie będzie. Amen.

A tymczasem zagadka. Co to za zwierz?

 

  • http://www.blogger.com/profile/04226551863069259752 Pomalowana na niebiesko

    Oczywiście, że kot :-) I do tego przepiękny :-)
    Trzymam kciuki za Kalutka.

    • http://www.blogger.com/profile/10669339920433098532 MoniQ

      Kot, jak widać obrażony na cały świat :) Dzięki za kciuki :)

  • http://www.blogger.com/profile/03901078575809552050 Anna

    No kocie kobietki też nie mają lekko :) ale potem będzie już tylko lepiej:) Oby do 18 października, będziemy trzymać kciuki i pazurki :)

    • http://www.blogger.com/profile/10669339920433098532 MoniQ

      Dzięki, taką też mam nadzieję, że potem już tylko lepiej… :)

  • http://www.blogger.com/profile/04842169869423523437 monikacookies85

    piekna pupa :)