Kluseczka i anioł

Na parapecie stał anioł. Anioł był duży, miał skrzydła i nic nie wskazywało na to, że nie potrafi latać…
Współistnieli sobie z Khaleesi całkiem nieźle, aż do pewnego dnia, w którym musiał nastąpić jakiś konflikt terytorialny, bo anioł został z parapetu wyeksmitowany w trybie natychmiastowym.
Kiedy zbierałam odpadniętą głowę i inne fragmenty, w nadziei, że da się go jeszcze posklejać, Khaleesi popatrzyła na nas z miną pt. „no co, przecież miał skrzydła…nie wiem dlaczego nie poleciał…” ;)

Anioł poszedł do szpitala na inny parapet, gdzie czeka na przeszczep. Ale tam go też wytropiła i nie omieszkała zrzucić po raz drugi. Na szczęście już nie miało mu co odpadać…

  • http://www.blogger.com/profile/16094292586351478431 Tycjan

    Winna była mucha :)