Jak uszczęśliwić siebie i kota?

Dawno nas nie było, ale melduję, że wszyscy jesteśmy cali i zdrowi, no może poza Tycjanem, który właśnie sobie był zoperował (nie samodzielnie na szczęście) przegrodę nosową. Ale będzie teraz jeszcze przystojniejszy i na dodatek będzie mu się dobrze oddychało :)

A łobuziaki, czyli Kaliska i Mordimuś są cali szczęśliwi, bo w końcu dostali wstęp na tarasy! A my razem z nimi, możemy w końcu normalnie wietrzyć, siedzieć na tarasie nie oglądając się co chwilę na smętne miny po drugiej stronie okna, no i możemy się cieszyć widokiem szczęśliwych kotów. Wprawdzie ta druga strona okna też stanowi teraz atrakcję, bo w końcu dorobiliśmy się zasłon. A zasłona to bardzo fajne miejsce do zabawy, można z nią walczyć, można się w niej chować…

Temat zabezpieczenia tarasów od początku był dla nas oczywisty, nie wiedzieliśmy tylko jak to zrobić, bo założenie siatki na otwartym tarasie stanowi spore wyzwanie. Ale jest, bezpiecznie, solidnie i estetycznie, na ile to możliwe ;-) Ale estetyka jest kwestią drugorzędną, bardziej nas cieszy fakt, że wszyscy możemy teraz sobie spokojnie na tarasie siedzieć. Mam jeszcze tylko cichą nadzieję, że sąsiadom, których kot na 4 piętrze sobie urządza wycieczki na zewnątrz balkonu lub na balkon sąsiadów, może da to coś do myślenia. Choć niestety bardziej prawdopodobne jest to, że jedyne co wymyślą to to, że nie  jesteśmy normalni ;)

No dobra, to jak uszczęśliwić siebie i kota, a nawet dwa? Po prostu spraw, by były bezpieczne :)

A zdjęcia tarasu wraz z lokatorami następnym razem :)

MoniQ

 

  • Agnieszka Krupińska

    O jacieniemogę, jaka Khaleesi jest piękna! Przemyć ją w torbie do Warszawy. Marcin nie zauważy ;)

    • http://www.tymczasem.in Moni Q.

      Marcin Cię naściemniał z tą alergią, jak był u nas nic mu nie było ;-)

      • Agnieszka Krupińska

        Obawiam się, że nie ;) Widziałam raz na własne oczy i mam nadzieję więcej już nie oglądać ;)

  • Katarzyna Kurek

    Zdjęęęęcia!