Homo Cattus

Homo Cattus (w skrócie HC) na pierwszy rzut oka wygląda zupełnie tak samo jak każdy inny człowiek. Aczkolwiek przy bliższym przyjrzeniu się zauważymy pewne różnice. Głównie ubranie. Niby normalne ale często usiane kocią sierścią. Najlepiej prezentuje się ona na czarnych rzeczach, zwłaszcza jak się posiada białego kota… Z innych, na szczęście nie doświadczonych przez nas znaków zostawianych przez zaborcze koty są: pogryzione buty, zadrapania na rękach, wyciamkane tasiemki, paski czy inne dyndające elementy naszych ubrań.

HC dzień zaczyna z kotami. Siedzącymi na klacie, na szyi, na brzuchu, wszystko jedno, byle blisko ręki która głaszcze.  Potem tup tup do kuchni, ostrożnie, żeby nie nadepnąć żadnego z „cattusów”, które biegną na wyścigi slalomem między nogami, bo przecież jedzenie, jak wiadomo, to zając i może uciec.  Po śniadaniu toaleta. Tam HC też nie będzie sam. Zasada jest taka, że im mniejsza łazienka tym bardziej koty chcą nam towarzyszyć w porannej higienie. Otwieram drzwi od prysznica – „przesuń się Mordimer”, „Khaleesi, przepraszam, mogłabyś wziąć swoją szanowną dupkę?”. Zamkniesz drzwi to płaczą, że chcą wejść. Wpuścisz, to zaraz któremuś się przypomina, że chce wyjść.  I tak w kółko.

Potem praca. Tu homo cattus idzie sam.

Najfajniejszy jest moment powrotu do domu z pracy. Otwierasz drzwi a na progu widzisz siedzące dwa zaspane koty. Równiutko głowa przy głowie, łapki przy progu. I tu homo cattus zaczyna powitania, świergolenie, tiu tiu, jakie to kotki kochane, jak ślicznie czekają i jak się homo cattus stęsknił. Noszenie na rękach, głaskanie, drapanie po brzuszkach, zabawa. Normalka.

Ale czasem trzeba się zająć domem, sobą, innymi, czymkolwiek tylko nie kotami. Koty tego nie lubią, oj nie lubią. Głośno się skarżą, przypominają o swoim istnieniu i domagają się uwagi.  I wtedy homo cattus ma wyrzuty sumienia, bo kotek tęsknił, czekał a człowiek go teraz ignoruje. Lata więc HC po domu, żeby pomiędzy obowiązkami rzucić piłeczkę, upewnić kota, że się o nim pamięta i kocha. I wtedy homo cattus nagle słyszy (i to bynajmniej nie od kota): przerażasz mnie.

Homo Cattus ma przerąbane jeśli chodzi o dłuższe wyjazdy czy spontaniczne wyprawy weekendowe. Jeszcze o ile na weekend da się wyjechać, to na dłużej już trzeba załatwić cat sittera. Na szczęście my mamy zaufaną, kochaną i zakochaną w kotach Nancię, która zadba o nasz zwierzyniec, ale homo cattus i tak się zastanawia czy koty tęsknią, czy nie rozrabiają za bardzo…

Homo Cattus rozczula się po raz tysięczny na widok sceny czułości między kotami. Leci po aparat, żeby zrobić tysięczne zdjęcie pt. „jak on sobie śmiesznie leży”, wzrusza się, kiedy kot zaśnie mu na kolanach.  I takie to życie wesołe sobie wiedzie nasz homo cattus  (zwany w niektórych kręgach rąbniętym kociarzem).

I Wam drodzy moi, którzy jesteście rąbniętymi kociarzami ten wpis dedykuję, a koty nasze łapkami go przypieczętowały.

 

 

  • Pomalowana na niebiesko

    Dziękuję za dedykację.
    Najprawdziwsza prawda tkwi w tym wpisie. :)

  • slowny kotomontaz

    świetny wpis ! i jaki prawdziwy !!! HC zagości w moim słowniku na dobre :D

    Humora