Blaski i cienie oraz coś zupełnie ekstra

Blasków posiadania kota jest całe mnóstwo.  A kiedy się ma dwa koty to można ilość blasków pomnożyć razy 2. Temat jest tak wdzięczny i tak rozległy, że można godzinami opowiadać o tym jak to nasz kot się przychodzi przytulić rano, jak śmiesznie się bawi piłeczką, jak słodko wygląda kiedy śpi, jak fajnie poszczekuje na ptaszki za oknem, jakie to super uczucie kiedy jeszcze zaspany wita cię w progu jak wracasz z pracy, jak woła cię do zabawy…. itd., itp. Człowiek ma to budujące poczucie, że on i kot są sobie wzajemnie potrzebni.

A cienie? Są jakieś cienie? O nich się nie mówi, więc może ich nie ma? Otóż to zależy. Decydując się na kota najczęściej nie uświadamiasz sobie pewnych rzeczy. Nie wiesz jeszcze czy przeszkadza ci, że na meblach wiecznie snują się kłaki albo że podłoga usiana jest małymi kotkami. Nie wiesz też czy żwirek przyniesiony na łapkach do łóżka doprowadzi cię do szału czy nie. Nie uświadamiasz sobie ile razy spóźnisz się do pracy, bo kot miał burzliwą akcję w kuwecie i musisz oporządzić najpierw kota, a następnie podłogę i kuwetę. Pojęcia nie masz ile kabli twój kot przegryzie, rozłączy lub doprowadzi do stanu nieużywalności. Nie planujesz ile dni będziesz się zamartwiać kiedy kotu coś będzie dolegać. Nie wiesz ile rzeczy zostanie podartych, podrapanych lub zrzuconych z półki czy parapetu. Nie wyobrażasz sobie o ile piłek, myszek i różnych śmieci, które są najukochańszą zabawką twojego kota będziesz się potykał codziennie. Nawet nie przypuszczasz jak będą wyglądały twoje ciemne ubrania. Nawet przez myśl ci nie przejdzie, że nie będziesz się wysypiał, bo kotu zbiera się na zabawę o 4 rano. Tego się po prostu nie wie.

I najlepsze jest to, że nie ma tej świadomości do samego końca. Nie wiesz też czy może akurat twój kot będzie słodką mruczącą i grzeczną kuleczką, a może pomiotem szatana, którego imię to Destrukcja… Nie wiadomo. Dowiesz się po fakcie, jako i my się dowiedzieliśmy :)

I bez względu na ilość cieni, nauczysz się z nimi żyć. Będziesz sprzątać częściej. Kable pochowasz. Kupisz drapak, żeby niszczycielska siła nie dosięgła mebli. Osiągniesz mistrzowską wprawę  w czyszczeniu kocich portek i kuwety na czas. Zaprzyjaźnisz się ze szczotkami i rolkami do usuwania sierści. Przyzwyczaisz się do pobudek, albo nauczysz się ich nie słyszeć. Jedynie ilości zmartwień nie da się zmniejszyć, bo nie na wszystko mamy wpływ, a na dodatek im bardziej będziesz kochać to swoje futro, tym większy niepokój o niego będzie ci towarzyszyć. Ale czy to jest jeszcze cień?

MoniQ

 

A dzisiaj nasza słodka bambaryła obchodzi 1. urodziny!

Sto kocich lat Mordisiu, niech ci nigdy niczego nie brakuje do szczęścia! :) 

 

  • http://hexstudioapps.com/ Marcin Krupiński

    Zastąp słowo kot słowem dziecko i pasuje prawie idealnie :D

    • http://www.tymczasem.in Moni Q.

      Hehe, nie śmiałam tego napisać, bo to tylko krok od określenia mnie nawiedzoną kociarą :D

      • http://tymczasem.in Mirosław ‚Tycjan’ Gucwa

        I tak pewnie nas to nie ominie :)

    • http://casalinga.pl/ Casalinga

      No dokładnie to samo chciałam napisać ;))

  • http://tymczasem.in Mirosław ‚Tycjan’ Gucwa

    Na szczęście nie mamy problemów z kablami i praktycznie pogryziony został do tej pory tylko jeden narożnik instrukcji i pudełka. Na szczęście bo to dwa tematy dosyć ważne dla mnie ;)

  • Agnes

    Blaski i cienie są z kotem w pakiecie. My się do wszystkiego przyzwyczailiśmy, nawet do wczesno porannych pobudek, ba! jak tych zabraknie to człowiekowi jakoś tak smutno :) a kable w mieszkaniu są niewidzialne :)
    edit. Marcin świetnie to podsumował :)

    • http://tymczasem.in Mirosław ‚Tycjan’ Gucwa

      Jest jak piszesz z „samotnym” porankiem :)

  • Pomalowana na niebiesko

    Czego nie robi się z miłości. :-)
    Blaski wynagradzają wszystkie cienie. Do wszystkiego już się przyzwyczailiśmy. Wystarczy jedno spojrzenie na takiego słodziaka, żeby uśmiech pojawił się na twarzy. :-)
    Głaski dla Kalinki i Mordisia.

  • Katarzyna Ziółkowska

    Ja mam taki blaskocień – zawsze po dyżurze lub innej dłuższej nieobecności Wiewiór nie daje mi spać, bo… całą noc domaga się miziania. Wtula się ze wszystkich stron, kładzie na mnie, liże po twarzy. Sama nie wiem czy to z tęsknoty, czy z zemsty ;)

    • http://tymczasem.in Mirosław ‚Tycjan’ Gucwa

      Przecież wiadomo, że z powodu tęsknoty… za głaskaniem :)