+10 do zadowolenia kota

Khaleesi odkrywa świat, a my po kolei odkrywamy naszego kota.
Najpierw uaktywniło się spanie na kolanach. Jest to bardzo, ale to bardzo słodkie kiedy kotek z ufnością zwija się w precelek na kolanach. Gorzej, jak w końcu ścierpną nogi, a człowiek nie ma sumienia się poruszyć, żeby tej śpiącej kuleczki nie obudzić…
Następnie odkryliśmy opcję „mruczek”.  Khaleesi, jak to kot, jeśli nie jest w nastroju do pieszczot to nikt jej nie zmusi, ale jak już załapie ciąg to mruczy jak mały traktorek.
Dowiadujemy się także co naszej Khaleesi smakuje bardziej, a co mniej. Że sam tuńczyk nie bardzo, za to z wołowiną już jest ok. Że kurczak z krewetkami znika z miski w moment. Że lubimy mleczko, a wodę pijemy w ostateczności. Że pasta przeciw kłakom jest pycha.
Wiemy już też, że najlepszą zabawką są kolorowe piórka. Myszki, piłki ani laser nie dają tyle frajdy. Piórka rządzą. Wychodzi na to, że co tydzień trzeba będzie kupować nowe, bo eksploatacja jest znaczna.

I tak, dzień po dniu się poznajemy :)